nie mam od jakiegoś roku nawet czasu się wysrać, nawet niekończące oczekiwanie na ten stolec stało się ciekawym, odstresowującym zajęciem. oczywiście moja stopa życiowa nie poszybowała szalenie w górę. myślę, że jest nawet gorzej niż było. a jednak micha ucieszona. jak to się mówi.. kręci się, mota, czas zapietala, się zapętla, misiu. każdy zna interesy na esemesy.
podobno intymnie poleciałam na łeb na szyję, że już nie ta, nie tenteges. a ja kurwa dopiero teraz czuję że żyję ! teraz właśnie wiem że jak boli to boli, a jak czas do domu to czas do domu, choć wybiórczo, żeby nie było, żeby nie było. chaos, chaos w głowie ale musiałam sobie to powiedzieć.
i jak tak na to patrzę to będzie edit, oj będzie heh
bo
jeśli wiesz po co żyć, przeżyjesz każde jak.