.©
.®




18 czerwca 2008

jak tylko odkurzę mieszkanie, zdobędę mury Libanu


nie, nie mogę pracować z ludźmi, którymi gardzę. powinno się doceniać prostych, dobrych ludzi, ale gdy pierdolą bez sensu.. nie, nie. ogrom frustracji, który przyniosła mi zacna posada kelnerki, traktowanie mnie jak ćwierćinteligenta, poglądy szefa w stylu 'ale pieniędzy nie przeskoczysz' zmusza mnie, zmusza zmusza zmusza do bycia znów wilkiem stepowym. nienawidzę klatki ze złota i nigdy już nie wytrzeźwieję. nawet nawet jeśli cała kadra pracownicza traktuje mnie jak abstrakcyjne pojęcie, nie nie zatrzyma mnie. a każdy plan można zmienić, lecz wolę życie bez planu

bo z duszy swej, mój dobrodzieju, nie zrobię nikomu prezentu.


♪♪ Czesław Śpiewa Efekt uboczny trzeźwości





3 kwietnia 2008

remont na arteriach mego życia


blisko spokrewniony chemiczny doktorzyna mówi 'spieprzaj stąd jak najdalej' po uprzednich 5 latach prania mi mózgu moimi możliwościami, ciągnięciu miliona kierunku naraz, wolontariatami i czymkolwiek, co da się wpiąć, wepchnąć, wcisnąć do sivi. i w prezencie przywozi mi Włocha. kolejny wykładowca obstawił z chęcią jakieś pieniądze, ilu nas z grupy zwieje zagranicę. brat matuli rozszerza przed żądną wszystkiego mną wizje wielkich kartonowych lasów z pudeł w kontraście do godnych Kuala Lumpur drapaczy chmur w Peru. mami niezapomnianą wyprawą w głąb Amazonki i pustelniczym życiem jako niemiecki lekarz wśród tubylców. a ja już tęsknię za domem

bo najdłużej byłam tam dwa miesiące. bo wiem co to pieprzona tęsknota, gdy ma bratnia dusza kuzynia pisze mi pięciostronnicowe listy, że wie już co miał na myśli znienawidzony Mickiewicz na wstępie do Tadka. że choć ma perspektywy za milion dolców tam, hiszpańskie szkoły, studia, sześć języków w jednym palcu i fantastycznego hiszpańskiego faceta to nocami myśli o mojej przez ponad 6 lat zmienionej twarzy. że śni jej się wszystko, co przegapiła w Polsce

a ja myślę tylko co tu zrobić, żeby nie sprzedać się wszystkim tym mieszczańskim kołtuńskim uciechom i wykrochmalonym firankom. oj ból, czuję ból.


♪♪ L.U.C. ft. K.A & ńemy Remont

17 marca 2008

you must live in the infinite blackness that exists when i close my eyes


praca w polsce to wyzysk. przeoranie pleców zwykłego człowieka. nie wiem, jak moja mama, twoja mama dawały sobie kiedykolwiek radę z wychowaniem dzieci, pracą i rodzinnym obiadem wjeżdżającym na stół za pięć druga. i dlaczego jedyne 5 kilometrów od mojego miasta są ludzie.. nawet nie ludzie. społeczeństwo, kraj, naród, który szanuje los pojedyńczej jednostki. myślę w tym momencie o Czechach. o Wielkim Kraju Morawskim, którego mieszkańcy nie mają kompleksów ani parcia na konsumpcję.

jak ja cholernie im zazdroszczę mentalności. a moja praca ? uczy pokory. i żarcie jest za free. no i nadal od sześciu lat czuję się zakochana. tylko jakoś tak dojrzalej czy coś. i dopisuję to tylko tak jakoś na końcu historii bez puenty, bo to tylko kolejny fakt, kiedy stara miłość puka bezlitośnie w okno. wspomnienia bolą, ale chyba nic poza tym.


♪♪ Talib Kweli Talk to you