blisko spokrewniony chemiczny doktorzyna mówi 'spieprzaj stąd jak najdalej' po uprzednich 5 latach prania mi mózgu moimi możliwościami, ciągnięciu miliona kierunku naraz, wolontariatami i czymkolwiek, co da się wpiąć, wepchnąć, wcisnąć do sivi. i w prezencie przywozi mi Włocha. kolejny wykładowca obstawił z chęcią jakieś pieniądze, ilu nas z grupy zwieje zagranicę. brat matuli rozszerza przed żądną wszystkiego mną wizje wielkich kartonowych lasów z pudeł w kontraście do godnych Kuala Lumpur drapaczy chmur w Peru. mami niezapomnianą wyprawą w głąb Amazonki i pustelniczym życiem jako niemiecki lekarz wśród tubylców. a ja już tęsknię za domem
bo najdłużej byłam
tam dwa miesiące. bo wiem co to pieprzona tęsknota, gdy ma bratnia dusza kuzynia pisze mi pięciostronnicowe listy, że wie już co miał na myśli znienawidzony Mickiewicz na wstępie do Tadka. że choć ma perspektywy za milion dolców
tam, hiszpańskie szkoły, studia, sześć języków w jednym palcu i fantastycznego hiszpańskiego faceta to nocami myśli o mojej przez ponad 6 lat zmienionej twarzy. że śni jej się wszystko, co przegapiła w Polsce
a ja myślę tylko co tu zrobić, żeby nie sprzedać się wszystkim tym mieszczańskim kołtuńskim uciechom i wykrochmalonym firankom. oj ból, czuję ból
.